Przemyślenia

Ojcze zajmij się wreszcie swoim dzieckiem!

19:35:00,7 Komentarze




Dziś dotarło do mnie, że chyba jesteś feministką. Tak jestem za równouprawnieniem.... Matka i ojciec są zobowiązani do obopólnego uczestnictwa w wychowaniu dzieci i sprawowaniu nad nimi opieki. Trochę mi ustawą zaleciało, ale mam nadzieję, że wybaczcie mi ten mój prawniczy urywek. 

Chodź dziecko, bo tata musi odpocząć...

Mało mnie obchodzi, że kiedyś to na kobiecie spoczywał obowiązek opieki i wychowywania dzieci, bo przecież mąż to i tak ciężko pracował bo musiał utrzymać całą rodzinę.

Strasznie mnie, też wkurzają jakieś nawiedzone mamuśki, które chuchają na swoich dorosłych już synków, bo biedaczek nie może opiekować się swoim dzieckiem, nie może wstawać w nocy bo przecież jest zmęczony po pracy czy się nie wyśpi. 

No faktycznie to są  argumenty aby odsunąć ojca od opieki nad swoim dzieckiem i całą opiekę zwalić na matkę. Matkę, która ma być tą stroną, która ma wszystko znosić z milczeniu, bo przecież wiedziała na co się decyduje chcąc mieć dziecko. Ciekawa jestem czy tym kobitkom mężowie też nie pomagali przy dzieciach, czy tylko zbytnia wychuchana troska o synka nakazuje im głosić takie teorię.

 

Syndrom HEROMatki

A już najbardziej rozbrajają mnie historię typu byłam HEROMatką - mnie nikt nie pomagał przy dzieciach, sama sobie radziłam. Nie wiem czy wtedy mam komuś współczuć czy podziwiać. Jak kto nikt? A gdzie był ojciec dzieci? Rozumiem, że kobieta chce być niezależna ale co to za niezależność kosztem relacji dzieci z ojcem.


Ojciec jest ważny!

Całe szczęście ja nie miała takiego problemu. U nas od samego początku było oczywiste, że oboje zajmujemy się dziećmi. Warto pamiętać, że wspólna opieka i wychowanie dziecka to decyzja obojga rodziców, a nie poglądy osób postronnych. Warto już przed narodzinami dziecka ustalić tą kwestię z ojcem dzieci. My tak zrobiliśmy i widzę ja wiele dobrego przynosi to naszej rodzinie.

Nasze wspólne zaangażowanie wynikło z przekonania, że dzieci powinny mieć kontakt z obojgiem rodziców i samej sytuacji - syn miał kolkę przez 4,5 miesiąca i gdybyśmy się nie wspierali i to jedna osoba mogłaby się bez snu i w obecności ciągle wrzeszczącego niemowlaka wykończyć się w tydzień. Teraz mamy dwójkę małych dzieci i mój mąż również angażuje się w ich opiekę i wychowanie.

Ale w opiece nad dziećmi nie chodzi, tylko o to aby je przewinąć czy nakarmić. Ważna jest również więź. Nie wiem jak wasze dzieci, ale moje po całym dniu spędzonym ze mną jak zobaczą tatę to skaczą z radości aż pod sufit. Tata nie może zjeść nawet spokojnie obiadu, bo na kolanach siedzi jego córka a obok syn, który wymachuje jego sztućcami pomagając tacie przy posiłku.

Ojciec jest ważny! 


Dziecko potrzebuje obojga rodziców i nie chodzi o to, że matka sobie nieradzi to ojciec ma pomagać jej przy dzieciach, ale o fakt, że dzieci potrzebują również autorytetu ojca. Ojca, który znajdzie choć odrobinę czasu mimo zmęczenia aby być z nimi.

Przeczytaj także o:

7 komentarzy:

  1. Sama prawda! Tatuś jest równie ważny jak mama. Na szczęście nie miałam tego problemu mąż zawsze opiekował się córcia. Jedyne czego nie robił to karmienie piersią ;) nie przepada też za spacerami, ale są też rzeczy których ja nie robię np kąpanie dziecka to sprawa tatusia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jak ojciec ma określone rytuały z dzieckiem:-)

      Usuń
  2. Ojciec pełni ważną rolę w wychowaniu i dlatego powinien być przy matce i dziecku - to prawda. Pomyśl proszę jak dotrzeć z nim do tych ojców, którzy mają z tym problem.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja sobie nie wyobrażam, że ojciec nie bierze czynnego udziału w opiece nad dzieckiem. wiem, że jest praca, obowiązki, rozumiem, że czasami mężczyźni pracują dłużej i ciężej zawodowo, ale jesli ojciec nie ma kompletnie czasu na pomoc w domu, to może warto zmienić priorytety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój teść, ojciec trójki dzieci, dopiero przy wnukach pierwszy raz przewijał dziecko! Ja wiem, że tetra może trudniejsza, ale bez przesady. Z wnukami to potrafił im ściągnąć pieluchę i pozwolić dziecku brudnym tyłkiem na dywan usiąść. Obsługa wytarcia tyłka była ponad jego siły.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Chodź" nie "choć".

    Ogólnie, strasznie się cieszę, że mój facet jest w domu 24/7, tak jak i ja i dzieci. Więc naprawdę wspólnie opiekujemy się dziećmi, spędzamy z nimi czas i je wychowujemy. Jasne, synek się bardziej klei do mamy, córa do taty - ale jest sprawiedliwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo trafny post! U nas od początku tatuś interesuje się dziećmi, usypianie mamy ustalone na zmiany co dwa dni zmiana, lekcje też odrabiamy z chłopakami zamiennie. I uważam, że ten model się sprawdza! Ja byłam wychowana w trybie "nie przeszkadzaj tacie" i "na starość" nie mamy, aż tak mocnej więzi jak to widzę między moimi chłopcami a mężem.

    OdpowiedzUsuń