kryzys małżeński

Jak sobie radzić z kryzysem w małżeństwie?

20:45:00,2 Komentarze


Nie ma chyba człowieka, który nie pragnąłby zgodnego i udanego związku. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste każdy człowiek ma inny charakter, wychował się w innym środowisku czy wyznaje inne wartości i bardzo często mimo najlepszych intencji dochodzi do nieporozumień czy kryzysów. Jesteśmy inni i tutaj tkwi chyba sedno sprawy. Źródła kryzysu w małżeństwie bywają różne, ja dzisiaj chcę opisać Wam nasze doświadczenia jak przechodziliśmy etap odcięcia pępowiny czyli ograniczenia ingerencji osób trzecich w nasze małżeństwo. Sądzę, że każdy związek musi przejść ten etap i każdy musi zmierzyć się z tym problemem i tylko od nas zależy czy nie doprowadzi to do kryzysu, który zagrozi związkowi. 

Jestem zamężna od 4 lat, w zasadzie tylko od 4 lat. We wrześniu będziemy obchodzić kolejną rocznicę ślubu i dla mnie jest to zawsze dobry moment na podsumowanie minionego okresu i zrobienie drobnego remanentu naszego związku. Ostatnio też spotkałam mojego znajomego, który zdał mi bardzo szczere pytanie: Czy jesteś szczęśliwą żoną i matką? Odpowiedziałam, że tak, że jestem szczęśliwa, choć w życiu bywa różnie są momenty pełne szczęścia i są momenty, kiedy po policzku spływają łzy.

Mojego męża poznałam na pierwszym roku studiów. Przelotem gdzieś się spotykaliśmy ale nigdy nie mieliśmy okazji poznać się bliżej. Związałam się z innym mężczyzną i wydawało mi się, że to z nim spędzę resztę mojego życiu. Mój związek zakończył się jednak po dwóch latach i właśnie w momencie, kiedy chciałam być po prostu sama pojawił się mój przyszły mąż. Pobraliśmy się po roku związku. Jak każda para musieliśmy przejść przez rożne etapy: było zakochanie, czas spędzony tylko we dwoje, na świat przyszły dzieci i trzeba było dzielić się swoim czasem i sobą. Nie brakowało również nieporozumień.

Z własnego doświadczenia wiem jednak, że małżonkowie są w stanie dojść do porozumienia pod warunkiem, że w ich życie i relacje nie wchodzą z butami osoby trzecie. A niestety jest tak, że dwoje ludzi się pobiera i chcąc nie chcąc dostają w gratisie dwójkę obcych osób – teścia i teściową, których często praktycznie nie znają, nie mówiąc już o głębszych uczuciach. Trzeba odciąć pępowinę uzmysłowić sobie, że to ja i mój mąż tworzymy związek i naszą rodzinę. I właśnie na początku naszego małżeństwa przechodziliśmy etap określenia roli naszych rodziców w naszym życiu. Czy był to już kryzys? Może jeszcze nie ale była to z pewnością próba dla naszego związku.




Nie wiem dlaczego tak jest ale bardzo często spotykam się z problemem, że rodzice nie umieją się pogodzić z faktem, że ich dzieci dorastają i tworzą własne rodziny. Chcą ingerować w ich życie, prywatność, decyzje. Chcą aby się ich radzić, wszystko im mówić, a wręcz rządzić czy nie daj Boże, a słyszałam też o takich przypadkach zmieniać małżonka swojego dziecka. Niestety znam małżeństwa, które się rozpadły właśnie poprzez ingerencje osób trzecich, nie przerwanie pępowiny. Jak długo może przetrwać związek kiedy każda decyzja jest konsultowana z mamusią czy tatusiem. Jak długo można wytrzymać kiedy to matka zawsze ma rację, jej słowo jest święte, kiedy to ojciec jest ważniejszy a zdanie męża czy żony idzie w odstawkę?

Ja i mój mąż musieliśmy wypracować wspólne stanowisko wobec nadgorliwych teściów. Powiem, szczerze udało nam się to, choć kosztowało nas to bardzo wiele. Rodzice nie zawsze umieją pogodzić się z faktem, że nie są wtajemniczani w każdy aspekt naszego życia czy wychowania naszych dzieci. Podejrzewam, że jeśli nie podjęlibyśmy takiej decyzji nasz związek zakończył się bardzo szybko. 


Najlepszym sposobem na radzenie sobie z kryzysem jest rozmowa... Trzeba dużo ze sobą rozmawiać i przede wszystkim słuchać. To chyba najlepsza i najprostsza rada jaką można dać osobom, których małżeństwo przeżywa kryzys. W przypadku, gdy kryzys jest bardzo poważny i sami nie dajemy sobie rady z trudnościami warto zasięgnąć porady specjalisty, czasami też będzie potrzebna terapia par łódź.


Wpis powstał dzięki współpracy z: psycholog łódź.

[full_width]

Przeczytaj także o:

2 komentarze:

  1. Skąd ja to znam... Te zaglądanie, dopytywanie i to wszystko z TROSKI :-)
    Tak na marginesie - mamy też takie obrączki :-). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak, osoby trzecie.. a przeciez nie zawsze wiedza co sie dzieje.. powodzenia w ustalaniu granic, bo to bardzo wazne, nikt nie przezyje naszego zycia za nas!

    OdpowiedzUsuń