Mama

Miałam cesarskie cięcie na życzenie

06:33:00,5 Komentarze


Każda kobieta, która odważy się przyznać, że miała cesarskie cięcie na życzenie może być przygotowana na ostrą krytykę, ba lincz jeszcze zanim zdąży dokończyć swoje zdanie. Ja miałam cesarkę na życzenie i wiedz drogi czytelniku, że nie czuję się z tego powodu gorsza.

Będąc w ciąży dużo myślałam o porodzie, a ściśle mówiąc o jego formie czy będę rodzic naturalnie czy przez cesarskie cięcie. Jak każda kobieta w ciąży bałam się porodu i nie wstydzę się do tego przyznać. Chciałam rodzić naturalnie. Wyobrażałam sobie przebieg porodu, sam ten moment jak już urodzę i podadzą mi moje dziecko. Dziecko, na które tak długo czekałam. Na samą myśl miałam ochotę ryczeć ze wzruszenia.

 

Chcę rodzić naturalnie!


Chciałam to przeżyć, urodzić naturalnie. Wertowałam literaturę, a nawet oglądałam filmy. O ja głupia,  zaciskałam zęby i przez palce oglądałam filmy z porodu na YouTube. Wypytywałam moje koleżanki, które to już przeżyły. (O dziwo, żadna nie chciała zdradzać szczegółów porodu...) A jednocześnie potem umierałam ze strachu. Bałam się cięcia krocza, tego bólu, zszywania. Swego czasu w telewizji było głośno o różnych aferach z porodem w tle (niedotlenienia, śmierć dziecka itp.) a ja chciałam być głucha, nie słyszeć tego wszystkiego.

 

Cesarskie cięcie na życzenie?

Ktoś mi powiedział, że można zafundować sobie cesarkę na życzenie. Ot taka operacja. Prywatna klinika i bezstresowy poród. Płacimy kilka tysięcy i sprawa załatwiona.

Miałam sporo czasu do porodu, więc postanowiłam odłożyć ten temat. Jak się później okazało tego czasu to tak dużo nie miałam. Zaczęłam rodzić przed terminem. Jadąc do szpitala przygotowywałam się na myśl, że będę rodzic naturalnie.
A tu mały psikus ... złe ułożenie dziecka, musi Pani rodzić przez cc i to w szpitalu z Oddziałem Neonatologicznym – usłyszałam.  Wcale nie czułam się szczęśliwa, gdzieś był niedosyt, a jednak nie urodzę naturalnie to już przesądzone. Wyboru nie było... chodziło o życie mojego dziecka.

 

Druga ciąża i znowu cesarka...

Przy drugiej ciąży miałam wybór. Kobieta jeśli miała pierwsze cesarskie cięcie może nie wyrazić zgody na poród naturalny - tak mi to tłumaczył lekarz, choć nie we wszystkich  szpitalach to respektują. Postanowiłam, że jednak nie będę podejmować z góry decyzji o cesarskim cięciu i rozważę to wszystko jeszcze raz o ile czas mi na to pozwoli. Jakie było moje rozczarowanie, gdy usłyszałam w piątym miesiącu od lekarza, że mój stan zdrowia daje wskazania do cc. Pamiętam jak od razu zadzwoniłam do mojej mamy i siostry rozczarowana.

Jeśli wyniki się nie poprawią kroimy - usłyszałam szyderczo. Wyniki jak na złość się nie poprawiły, więc naturalnie było po wyborze i córkę również rodziłam przez cesarskie cięcie.

Lekarz wyznaczył mi termin porodu, wiedziałam więc kiedy moje dziecko przyjdzie na świat. Żadnego pośpiechu, nagłego pakowania toreb, telefonów do rodziny, że się zaczęło. Ja wiedziałam z góry co się wydarzy. A może bardziej wiedziałam co ma się wydarzyć. Miałam tylko cierpliwie czekać na godzinę zero. Przyjęcie do szpitala i cesarskie cięcie następnego dnia. Też bałam się kolejnego cesarskiego cięcia, otwarcia powłok zwłaszcza, że wszystkiego miałam być świadoma. Pamiętam dobrze jak leżałam na bloku operacyjnym, moje serce waliło mi tak, że anestezjolog skwitował to, że bije mi jak na maratonie. Unikałam spojrzenia na płytki w których odbijały się postacie lekarzy grzebiących mi w brzuchu. A potem kilka szarpnięć i już moja córka była na świecie. Cała, zdrowa, wymarzona... Potem było tylko szycie i rozprawa lekarzy nad moim brzuchem – "chyba dobrze, powinno trzymać". Zamarłam, jak to usłyszałam mimo, że przecież byłam sparaliżowana od pasa w dół.

14 miesięcy po cesarce

Teraz gdy wracam myślami do tamtych dni, uświadamiam sobie jaka ja wtedy byłam głupia. Czy rodząc przez cesarskie cięcie coś mnie ominęło? Tak nie wiem co to skurcze porodowe, nacięcie krocza czy parcie – ale mam syna, córkę - całych, zdrowych. A przecież o to chodzi w porodzie, aby wydać dziecko na świat. I Bogu dzięki, że w XXI wieku pomaga się każdej kobiecie urodzić dziecko, jeśli są jakieś przeszkody zagrażające jej życiu i dziecka. Tak naprawdę nie jest ważne, jak dziecko przyszło na świat, ważne, że się urodziło, że jest.

Niestety wciąż na każdym kroku można spotkać hajterów wmawiających kobietom, że są gorsze bo rodziły przez cesarskie cięcie. I zawsze gdy słyszę taką osóbkę, która miesza z błotem kobiety po cc przypomina mi się historii mojej znajomej. Kobieta po 50 szczyciła się, że urodziła naturalnie, że musiała chodzić nad tymi kobietami w sali, które rodziły przez cc. Trwało to do momentu, aż jej córka rodziła przez cesarskie cięcie, potem to już zupełnie inaczej podchodziła do takiego porodu.
 
Czasami śmieję się, że miałam cesarskie cięcie na życzenie, bo sama natura mi ją zafundowała. Nie czuję się z tego powodu gorsza. Te wszystkie przepychanki z czasem wydają mi się to takie nieistotne. Poród to poród nie ważne czy naturalny czy cesarskie cięcie – ważne aby maluszek mógł przyjść na świat.

Przeczytaj także o:

5 komentarzy:

  1. Osobiście uważam, że możliwość wyboru sposobu porodu przez matkę to wolność, jaką zapewnia nam konstytucja:) Syna urodziłam poprzez cesarskie cięcie z powodu komplikacji w 35tyg, teraz jestem 2 tygodnie przed rozwiązaniem i choć ze względów medycznych znów będę miała cesarkę, to nawet gdybym miała wybór nie zdecydowałabym się na poród naturalny. Dziwią mnie ustandaryzowane opinie, że po cesarce się długo dochodzi do siebie, że się nie ma pokarmu, że dziecko niby przerażone światłem lamp itd. Mnie to nie spotkało. Szkoda tylko, że w większości polskich szpitali za cesarkę na życzenie trzeba płacić...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za komentarz:) Masz rację to nie jest zasadą, że po cesarce dłużej dochodzi się do siebie, wszystko zależy od wielu czynników (szpitala, sprawność fizycznej itp.) Pierwsze cc przeżyłam strasznie, może dlatego, że końcówkę ciąży leżałam i opieka był gorsza. Przy drugiej nie czułam cc byłam aktywna przez całą ciąże a i pielęgniarki dbały aby szybciej postawić pacjentki na nogi podając środki przeciwbólowe regularnie, tak, że drugiego dnia sama opiekowałam się dzieckiem, więc ten powrót do formy nie jest regułą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja gdyby mi się miało zdarzyć rodzić po raz drugi, to też bym się zdecydowała na cesarkę. Pierwszą miałam z przyczyn ratowania życia dziecka i mojego. Boję się przez to drugiej ciąży i drugiego porodu, ale samą cesarkę zniosłam rewelacyjnie i właśnie taki rodzaj porodu bym znów wybrała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wręcz przeciwnie, słyszę coraz więcej pozytywów o cc. Sporo znajomych je miało i traktowane jest to normalnie. To jeden ze sposobów rodzenia i kobieta powinna sobie sama wybrać jak chce rodzić i korzystać ze wszystkich ułatwień. Oczywiście w obrębie jej stanu zdrowia. Ponieważ cc robią głównie jak jest jakieś zagrożenie. Odnośnie tego widziałam niedawno tekst mówiący, że matki co urodziły przez cc to właśnie, że są prawdziwe matki, bo dały się pokroić, mają teraz bliznę bo zrobiły wszystko aby uratować swoje dziecko.

    OdpowiedzUsuń