O wierze, czystości przedmałżeńskiej i roli mężczyzny - Dom Józefa – Augustyn Pelanowski

09:03:00,8 Komentarze




Dużo łatwiej oglądać filmy, czytać książki, które nie wymagaj od nas większego zaangażowania. Nie zmuszają do refleksji na życiem, wiarą. Jakoś intuicyjnie staramy się unikać trudnych tematów, zamiatać pod dywan to, co jest dla nas niewygodne.


Społeczeństwo niegdyś katolickie staje się coraz bardziej świeckie, laickie, a przyznanie się do wiary w Chrystusa odbierane jest jako fanatyzm i przejaw dewotyzm. Mam wrażenie, że coraz częściej wyznaje się zasadę, że jak coś mówić o wierze katolickiej to tylko źle, albo wcale. Mało jest głosów pozytywnych, przykładów do naśladowania.
 
Książka Ojca Augusta Pelanowskiego Dom Józefa nie jest łatwą lekturą. Stanowi nie jako ląd zapalny do dyskusji m.in. na temat czystości przedmałżeńskiej, pornografii, zdrady, roli mężczyzny. W rozumieniu pewnych prawd pomaga nam postać Świętego Józefa, będącego wzorem głowy każdej rodziny. Autor nie szuka politycznej poprawności, chcąc przypodobać się tłumom. W przypadku zła nie ma kompromisu. Piszę o rzeczach niewygodnych, trudnych. Pokazując jasno, ile zła wyrządza współżycie przed ślubem, pornografia, rozpad małżeństwa. Ukazuje na podstawie badań związek pornografii z przemocą i napaściami na tle seksualnym. Wytyka słabość współczesnego mężczyzn, który woli schować się za rąbek spódnicy kobiety lub uciec w obliczu prawdziwych problemów. 
 



I tak jest rzeczywiście. Sama zaczynam to dostrzegać, że dzisiaj rola mężczyzny, męża jako głowy rodziny traci swój autorytet. Inicjatywę przejmuję kobieta, starając się na swoich barkach udźwignąć cały ciężar wychowania dzieci. Mąż spychany jest do roli maszynki do robienia pieniędzy.
 
Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że autor wręcz krzyczy. Ktoś by mógł stwierdzić, że krzyczy, wyrażając swoje poglądy, jednak to nie o poglądy Ojca Paulina tutaj chodzi, a o zwyczajną naukę kościoła katolickiego. Nie piszę o niczym nowym, co by nie było poparte nauczaniem kościoła i jego doktryną.

Książkę oczywiście przekazuję dalej do czytania innym osobom.


Autor: o. Augustyn Pelanowski OSPPE
ISBN: 978- 83- 65600- 41-7
Format: 170 x 240 mm
Ilość stron: 208
Oprawa: miękka

Za egzemplarz recenzencki dziękuję
www.paulinianum.pl

Przeczytaj także o:

8 komentarzy:

  1. Coś mi się wydaje, że lektura by mi się spodobała. Nie lubię poradników ani tego typu rzeczy, ale temat jaki porusza ta książka w jakiś sposób mnie zaciekawiło.
    To prawda, coraz częściej się słyszy jak ludzie (nie tylko Polacy) mówią o Bogu czy religii, jakby była czymś dziwnym, a człowiek wierzacy i modlący się jest jak z innej bajki.

    Pozdrawiam
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie jest klasyczny poradnik, może raczej bardziej rozprawa nad pewnymi problemami z jakimi musi się zmierzyć współczesny Kościół.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie interesuje ta książka, a św. Józef jest dla mnie szczególnym świętym, takim właśnie wzorem głowy rodziny, odpowiedzialności i opiekuna.

    OdpowiedzUsuń
  4. To zdecydowanie książka nie dla mnie 😃

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielopokoleniowo 38 maja 2017 11:14

    Słyszałam o niej. DOsyć kontrowersyjna książka.

    OdpowiedzUsuń
  6. August Ciechociński8 maja 2017 11:15

    Kościół jest niesamowicie oderwany od rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Po części masz rację, bo jeśli wziąć pod uwagę tylko rzeczywistość ziemską i nauczenie Kościoła jest totalnie nie "życiowe", jak ja to określę. Ale jeśli wierzysz w życie wieczne, to zupełnie wygląda inaczej. Ja wierzę, że musi istnieć coś poza tym życiem, bo cały świat i człowiek jest tak genialny skonstruowany, że ktoś to musiał stworzyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią sięgnę po tę książkę, choć nie jestem osobą wierzącą. Uważam, że kwestie związane z wiarą to prywatna sprawa każdego z nas. Niemniej nie mam nic przeciwko poszerzaniu horyzontów i otwieraniu się na inne punkty widzenia. Zgadzam się z tym, że w dzisiejszych czasach mężczyźni są spychani na margines, co wcale mi się nie podoba. Nie jestem zwolenniczką patriarchatu, ale przeginanie w drugą stronę też wcale takie dobre nie jest. Chodzi przecież o pewną równowagę:)

    OdpowiedzUsuń