blog o książkach

Mrówka Andy. Andy w niebezpieczeństwie – recenzja

października 18, 2019,0 Komentarze


Jednym z naszych codziennych wieczornych rytuałów jest czytanie książek na dobranoc. Moja czteroletnia córka i niespełna sześcioletni syn uwielbiają ten czas, kiedy biorę książkę i razem odkrywamy niezwykłe przygody bajkowych bohaterów. Ten czas jest tylko dla nas i mimo zmęczenia zawsze staram się przeczytać im coś, zanim wskoczą pod kołdrę. Najlepiej sprawdzają się krótkie opowiadania bądź książki, które są podzielone na rozdziały.

Tym razem nasz wybór padł na książkę Oficyny Wydawniczej Vocatio „Mrówka Andy. Andy w niebezpieczeństwie”. Publikacja opowiada o dość nietypowej przyjaźni chłopca o imieniu Joseph, w skrócie Joey, z mrówką Andy. Andy jest mrówczym dzieckiem, które chodzi do mrówczej szkoły. Ma rodziców, siostrę, brata, wujka oraz kolegów, z którymi uwielbia grać w piłkę. 

Bohaterowie spotykają się po raz pierwszy w jednym z najważniejszych dni w życiu Joeya. Chłopiec zapisał się do drużyny sportowej i dostał swój wymarzony strój do gry w piłkę. Andy zwraca uwagę chłopcu na jego niewłaściwe zachowanie. On i jego koledzy, grając w piłkę bezkarnie zniszczyli kwiaty sąsiada Pana Davisa. Jak się można domyśleć, takie zachowanie miało określone konsekwencje.




Książka oprócz ciekawego opowiadania dostarcza również treści wychowawczych. Pełni funkcję lekko moralizatorską, z określonym przesłaniem dla dziecka. Autor pokazuje, jak należy się zachować w danej sytuacji, rozgraniczając dobro od zła. Przedstawiona historia jest na tyle uniwersalna i życiowa, że dziecko może łatwo utożsamić się z bohaterami. Mrówka Andy jest swego rodzaju sędzią, malutkim filozofem, który ocenia postępowanie Joeya, zmuszając go do zastanowienia się. W książce możemy odnaleźć nawiązania do Boga. Nie są to jednak mocne podteksty religijne.




Publikacja posiada duży format z ładnymi ilustracjami, dzięki czemu dziecko umiejące już płynnie czytać, nie będzie miało problemu z zapoznaniem się z treścią. Opowiadanie nie jest długie. Jeśli zakładamy wieczorne czytanie do snu, to polecam jednak podzielić historię na dwie części. Trzeba też przygotować się na to, że ilustracje będą wciągały małego czytelnika, który nie zaśnie, dopóki nie zaspokoi swojej ciekawości. Czeka nas cała masa pytań.

Przeczytaj także o: