Recenzje

Redblocker krem - moje opinie

12:48:00,5 Komentarze


Mniej więcej od okresu dorastania zaczęłam mięć problemy z moją skórą na twarzy. Mam cerę naczynkową. Nie jest to jakiś specjalnie duży problem pod warunkiem, że będzie stosowało się odpowiednie kosmetyki. Niestety nawet porada specjalisty nie gwarantuje, że właściwie dobierze się produkty, czasami dany specyfik może tylko pogłębić problemu. Jakiś czas temu robiąc zakupy w aptece internetowej postanowiłam spróbować produktu Redblocker krem i dziś chcę wam napisać jakie są moje spostrzeżenia i opinie. Może któraś z was również tak jak ja ma problemy z cerą naczynkową.

Tutaj możesz sprawdzić cenę kremu Redblocker w różnych aptekach (klik...)

Pierwszą rzeczą na którą zwróciłam uwagę, był skład kosmetyku. Nie tak dawno pisałam wam o moich postanowieniach noworocznych, koniecznie muszę dodać do nich nowy cel - zwiększyć świadomość dotyczącą składu kosmetyków. Bardzo ubolewam nad tym, że  nie mam wystarczającej wiedzy aby w sposób obiektywny porównać skład kosmetyków, a nie chcę płacić wyłącznie za ładny design opakowania. Wracając do tematu postanowiłam przyjrzeć się bliżej składowi kremu Redbloker. 

I co tutaj możemy znaleźć:

1)  Wyciąg z Aesculus hipocastanum a więc kasztanowca zwyczajnego 
Kasztanowiec zwyczajny jest rośliną leczniczą. Działa rozkurczająco, przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, przeciwkrwotocznie, a co najważniejsze uszczelnia naczynia krwionośne.

2) Wyciąg z Ruscus aculeatus czyli ruszczyka kolczastego 
Ruszczyk kolczasty to kolejna roślina lecznicza, zwiększa napięcie ścian naczyń żylnych, a także zwiększa przepływ żylny oraz ciśnienie powracającej krwi żylnej. Wyciąg na za zadanie osiągnąć efekt obkurczający naczynia żylne.

3) Wyciąg z Vaccinium macrocarpon czyli żurawiny amerykańskiej, cenny ze względu na źródło witaminy C, E oraz niacyny, która neutralizuje działanie wolnych rodników.

4) Wyciąg z Ascophylum nodosum - algi brunatnej ma działanie przeciwutleniajace, neutralizując wolne rodniki,  działa również kojąco na skórę oraz  redukuje powstałe podrażnienia.. Wyciąg z alg pozwala także przywrócić skórze równowagę wodną.

5) Kwas hialuronowy - złoty środek przeciwzmarszczkowy, nawilża przesuszoną skórę, wspiera jej regenerację, co daję efekt jędrności i gładkości skóry.  

6) Masło shea - źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, umożliwiających odżywienie skóry oraz regenerację, pomaga również zmniejszyć utratę wody, co znacznie zapobiega przesuszaniu się skóry.



Redblocker moja opinia:

Kupując krem moją uwagę przykuły trzy kwestie: skład, o którym pisałam wam powyżej; opakowanie oraz cena. Krem jest w tubce, nie żadnym szklanym pudełeczku z podwójnym dnem ale zwykłej plastykowej tubce. Mój dwuletni syn gdy zobaczył opakowanie kremu powiedział, że to maść. Czy to dobrze czy źle? Mnie akurat to odpowiada. Gdyż tak naprawdę opakowanie jest kwestią drugorzędną. Cena dość przystępna - około 14 zł za 50 ml Krem jest dostępny w aptekach.

Tutaj możesz sprawdzić cenę kremu Redblocker w różnych aptekach (klik...)

A teraz przejdźmy do sedna recenzji. Krem polubiłam nawet bardzo. W internecie jest dużo sprzecznych opinii, dla mnie krem jest naprawdę dobry i na pewno kupię go ponownie. W przeciwieństwie do Soraya P+C vitamin (klik, jeśli chcesz przeczytać o nim), który zupełnie się u mnie nie sprawdził ze względu na konsystencję i koszmarny zapach. Redblocker jest inny, nie jest to krem perfumowany więc zapach też nie jest powalający ale z pewnością do zaakceptowania. Krem bardzo dobrze się rozprowadza na skórze. Idealny jest do stosowania pod podkład, zawiera filtr. Lubię moją skórę po jego użyciu.

Poznaj również inne produkty RedBlocker:

RedBlocker tabletki - sprawdź cenę tutaj...

RedBlocker płyn m iceralny - sprawdź cenę tutaj...

Redblocker serum punktowe - sprawdź cenę tutaj...
 

Przeczytaj także o:

5 komentarzy:

  1. Też mam problemy z cerą naczynkową. Wypróbowywałam wszelkie, tańsze i droższe kremy. Red blocker też. Mi pomaga tylko Vichy Idealia. O dziwo, bo to przecież wcale nie krem głównie na naczynka. Ale to rzeczywiście jest hit. Tylko jak skusiłam się też na Idealię na noc - Skin Sleep, już bardzo się rozczarowałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam próbkę z Vichy właśnie Idealia, zapach przecudny niestety nie można ocenić efektu po jednym użyciu. Ale z chęcią jeszcze wrócę do tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja stosowałam kiedyś ten krem ale w wersji na noc i ... dupa blada. Żadnej poprawy, także u mnie ten krem się nie sprawdził, już zdecydowanie bardziej wolę stosować np. olejki. Na naczynka nie pomoga, ale przynajmniej dogłębnie nawilżą cerę :)

    http://alkaiolka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ja się z redblocker nie rozstaje, mam wariant na dzień i na noc, które fest się uzupelniaja i potwierdzam to, o czym wspomina autorka w podsumowaniu — ten na dzień jest boski pod podkład, jak i zamiast podkładu, ma filtr 15, szybko się wchłania i ladnie rozprowadza na buzi,pajaczki sa przybledzone tak, ze wręcz niewidoczne .
    Na początku bałam się tego zielonego koloru, żeby mi nie robił maski. Nie wiem jak to się dzieje, ale ten kolor po rozsmarowaniu znika i w dodatku zakrywa zaczerwienienia. Wariant na noc znowu fajnie koi buzie po demakijażu i, co zauwazylam, przy regularnym stosowaniu eliminuje te nasze czerwone powierzchniowe popękane naczynka-zmory bardzo skutecznie. To jeden z niewielu kremów, po których budzę się ze skórą, która nie szczypie i nie jest ściągnięta. Zastanawiam się jeszcze nad serum punktowym z tej serii, bo podobno super się sprawdza na najbardziej podrażnione miejsca. Jeśli ktoś miał to proszę opinie :)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sylwia Polasik9 czerwca 2016 01:11

    Muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń