Lifestyle

Jak rozplanować tygodniowy jadłospis na obiad?

10:34:00,5 Komentarze

 

Bardzo często brakuję nam pomysłów co zrobić na obiad. Zastanawianie się codziennie nad tym co ugotować bywa bardzo męczące. Pomijając już fakt, że często brakuje nam potrzebnych składników do zrobienia wymarzonego obiadu. Codziennie pytanie męża o zdanie, też bywa frustrujące i doszłam do wniosku, że nikt nie poda nam gotowego rozwiązania na tacy. Ściągnięte z internetu jadłospisy też nie do końca będą odpowiadać naszym potrzebom. Taki jadłospis musimy po prostu rozplanować sami.

 

Po co planować jadłospis?

Rozplanowanie jadłospisu wymaga od nas determinacji. musimy coś zacząć robić. Siąść i zacząć się zastanawiać. Najtrudniejszy jest pierwszy raz.  Potem planowanie staje się nawykiem i przychodzi z łatwością. Tylko po co to wszystko? Czy czasami nie lepiej żyć spontanicznie, bez sztywnych reguł? Zdecydowanie nie. 

Rozplanowanie jadłospisu pozwala na odciążenie nas od wiecznego zastanawiania się co zrobić. Z racji tego, że mamy wszystko zaplanowane wiemy, co trzeba kupić, nie musimy każdorazowo biec do sklepu, aby uzupełniać zakupy. Nie kupujemy też produktów, które zwyczajnie nie zużyjemy. Ograniczamy  tym samym produktu, które zwyczajnie się psują i marnują. Z pewnością znajdziesz jeszcze inne zalety planowania posiłków.


Krok pierwszy - zrób listę ulubionych dań

Najtrudniejszą rzeczą w całym planowaniu jest wybranie przepisów. Jestem mamą dwójki dzieci i również staram się gotować pod nich, aby one mogły jeść z nami. Z góry również wykluczyłam dania, które są zbyt pracochłonne. Nie mogę sobie pozwolić na kilkugodzinne stanie przy garnkach czy tworzenie wieloetapowego dania. Na początku rozpisałam dania, które zwyczajnie lubię robić i jeść. W naszym domu oprócz tradycyjnego schabowego dobrze się sprawdza:
- pizza, 
- spaghetti, 
- tortilla, 
- kurczak w sosie sojowo-miodowym, 
- żurek (choć nie koniecznie u dzieci),
- zupa śmietanowa z pulpecikami,
- rosół,
- sałatka kebab, 
- sałatka grecka.
Oczywiście to tylko propozycji dań, które u nas się sprawdzają. A czy sprawdzą się u Ciebie?

Jeśli chcesz zrobić swoją listę dań na jadłospis, tak jak wcześniej napisałam musisz zastanowić się co po prostu lubi jeść twoja rodzina i co ty lubisz robić. Ja bardzo lubię kluski śląskie, ale zwyczajnie rzadko je robię, bo są zbyt pracochłonne.  





Krok drugi - wybierz formę prezentacji jadłospisu

Wiele osób tworzy swój jadłospis na kartkach. U mnie niestety to się zupełnie nie sprawdziło. Jadłospis musi zawsze znajdować się  na widoku, aby mieć do niego wygodny dostęp. Kalendarze, notatniki czy zeszyty do planowania zupełnie mi nie odpowiadają. Może dlatego, że trzeba pamiętać żeby do nich zaglądać. 

Zdecydowanie wolę gdy moja lista zadań znajduje się na widoku (na ściance lodówki) i kiedy znalazłam planer suchościeralny w sklepie Ogarniamsie.pl, pomyślałam,  że to jest to czego szukałam. Nie muszę każdorazowo drukować tabelek, czy formularzy, ale mam już gotowy planer, na którym wszystko zapisuję.  Planer suchościeralny ma jeszcze jedną bardzo ważną zaletę jest elastyczny. Przecież nie zawsze muszę trzymać się sztywnie planu? Organizacja ma mi pomagać w życiu a nią utrudniać. A co jeśli zechcę zamienić dania. Skreślenie nie wygląda zbyt estetycznie. A tak tylko ścieram, zapisuję od nowa zmiany i mój planer wygląda nadal ładnie i estetycznie.

Oczywiście w przypadku planowania posiłków tygodniowych można wybrać planer ścienny tygodniowy. Ja celowo wybrałam jednak miesięczny, gdyż oprócz posiłków zapisuję wyjazdy czy wpisy na bloga. 



Przeczytaj także o:

5 komentarzy:

  1. Katarzyna Kamińska6 października 2017 16:14

    super pomysł, muszę go wykorzystać. Sprawdzę, jak się to prezentuje w praktyce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ja mam zarówno problem z planowaniem, jak i z gotowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja staram się planować jadłospis tygodniowo ;) Fajnie się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hanna Pietrzak-Trzcińska9 października 2017 10:31

    Fajny patent - genialny w swej prostocie. Ja mam taki problem, że dzieci czasem dojadają coś w domu po posiłku w szkole/przedszkolu, a czasem nie, mąż raz bardziej raz mniej głodny...i często coś zostaje. A nie wszystko da się zamrozić. I są takie pół porcje w lodówce...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi by się coś takiego przydało :) najgorsze jest właśnie znalezienie pomysłu w moim przypadku, nie mam dzieci ale wybrednego męża haha 😂😂 dzieki za te rady, są całkiem pomysłowe!

    OdpowiedzUsuń