Ostatnio czytałam wpis jednej blogerki, jak jedna książka zwróciła się jej sto razy. Nie możliwe pomyślałam. Byłam ciekawa, o co tutaj chodzi. Domyślałam się, że może chodzić o jakąś inwestycję. Tylko jaką? I wtedy pojawiło się hasło – przydasie. Pewnie doskonale wiesz co to takiego… Sprzątasz szufladę i spoglądasz na daną rzecz i stwierdzasz – a przyda się… mimo że tak naprawdę już dawno powinna wylądować w koszu. Tak! Przydasie są zmorą nie jednego domu. Książki, ubrania, gadżety, z których nikt nie korzysta, zabierają nie tylko miejsce, ale również czas. I byłabym nieszczera, twierdząc, że w moim domu nie ma przydasi. Są i dlatego postanowiłam się ich pozbyć.
Co nas powstrzymuję przed pozbyciem się przydasi?
W przeciwieństwie do mnie mój mąż jest typowym chomikiem. Woreczek foliowy, paragon ze spożywczaka, pudełko po paczce… to wszystko mu się przyda. A ja wolę mieć kilka konkretnych rzeczy niż całą masę nieprzydatnych bubli czy po prostu śmieci. Po pierwsze im więcej rzeczy, tym trudniej się sprząta. Po drugie, po co trzymać coś, z czego i tak się niekorzystna? Nie lepiej to spieniężyć i kupić coś bardziej użytecznego.
Wbrew pozorom lęk przed pozbyciem się jakiejś rzeczy z naszego otoczenia nie jest jedyną blokadą, jaką można spotkać na drodze do uporządkowanego i oszczędnego życia. Niepotrzebne rzeczy można przecież sprzedać. Przynajmniej ten, które jeszcze mają jakąś wartość rynkową. Z własnego doświadczenia wiem, że większość z nas boi się całego tego zamieszania związanego z bieganiem na pocztę. Niektórzy wręcz pytają – czy cała transakcja się opłaca, jeśli zyskujemy kilka lub kilkadziesiąt złotych. Tylko na tym polega złota zasada oszczędzania – Ziarnko do ziarnka, aż zbierze się …
Do tego kupujących odstraszają często koszty wysyłki. Książka kosztuje 10 zł a wysyłka ponad 9 zł… i robi się z tego niezłe zamieszanie. Obie strony chcą, aby koszty przesyłki były jak najmniejsze i do tego, aby cała procedura odbyła się szybko i sprawnie. Warto i na tym polu szukać oszczędności i wysyłać swoje paczki po jak najniższych kosztach. W sieci działa serwis Allekurier.pl pozwala on oszacować koszt wysyłki danej paczki. Co więcej, otrzymujemy możliwość porównania cen u różnych przewoźników. Można być pewnym, że wybierzemy opcję, która będzie najkorzystniejsza. Serwis allekurier.pl działa na zasadzie porównywarki. Wysyłka produktu nigdy nie była tak prosta. Bez problemu możemy zamówić kuriera, który odbierze paczkę z naszego domu. Koniec z bieganiem na pocztę.
Można umówić się z kupującymi na jeden konkretny dzień. Kurier odbierze od nas przesyłki, a my będziemy mogli cieszyć się z tego, że pozbyliśmy się naszych przydasi i do tego zarobiliśmy parę groszy, które mogą przerodzić się w niezłą sumkę, jeśli się do tego przyłożymy.
W poszukiwaniu przydasi
Wiecie już jak pokonać lęk przed pozbyciem się czegoś, jak skutecznie i tanio wysłać przesyłke, pora teraz zastanowić się co można sprzedać i poszukać przydasi. W domu to ja robię generalne porządki i w praktyce okazuję się, że mój mąż nie zauważa wcale braku niektórych rzeczy, bo po prostu nigdy i tak z nich nie korzysta i nie będzie korzystał. I tak udało mi się sprzedaż już dwa aparaty fotograficzne, które i tak nie były używane i które by za kilka miesięcy straciły swoją zupełną wartość. Dwie nianie elektroniczne, kilka książek głównie o dzieciach, ubranka po dzieciach, nietrafione prezenty. Zrobię zdjęcia przedmiotom, wystawiam na portal sprzedażowy i wysyłam wygodnie kurierem.
Po wpisie blogerki uświadomiłam sobie, że od ostatniej wyprzedaży minął już ponad rok. Przez ten czas uzbierały się rzeczy, które przestały mi być potrzebne i warto je spieniężyć. A czego można się pozbyć?
- książki – mimo że nie zarobi się na nich fortuny, warto sprzedać te, które już nie będą czytane. Myślę, że każdy ma w swoim zbiorze takie pozycje, do których już na pewno nie wróci. I tak znalazłam kilka książek o opiece nad dzieckiem, dziecięcych emocjach czy zabawach dla niemowlaka.
- gadżety (nianie elektroniczne, podgrzewacze do butelek itp.)
- ubranka – dobrze sprzedają się ubranka – sukienki, bluzeczki, koszule dziecięce itp. ze śpiochami jest gorzej.
- stare zabawki – w naszym zborze znajdują się zabawki, które już zupełnie nie interesują moje dzieci. Zastanawiam się na ich sprzedażą. Jaki jest popyt na używane zabawki. Szczerze mówiąc, nie wiem, ale spróbuję pójść tym tropem. Zwłaszcza że niektóre są naprawdę fajne.
- sprzęt elektroniczny – na nowego właściciele czeka stary laptop.
Jestem pewna, że każda z Was znajdzie przedmioty w swoim otoczeniu, których można się pozbyć.
11 Komentarze
Ja nie mam litości dla rzeczy, które są mi już zbędne. Mam tylko jeden wyjątek - książki. W życiu nie sprzedałabym swoich książek niezależnie od tego czy je już czytałam. To po prostu moje skarby. Jak czytam nigdy nie zaginam rogów i staram się w ogóle ich nie uszkodzić. Mam na tym punkcie małą obsesję :)
OdpowiedzUsuńO tak sentyment do książek bywa silny :) Mam kilka książek, które mają dla mnie szczególną wartość i nigdy by się ich nie pozbyła. Zazwyczaj jednak te mniej kochane przez mnie puszczam w rotację i na ich miejsce kupuję nowe.
OdpowiedzUsuńOj, ja też jestem przydasiem i sporo rzeczy magazynuję, choć być może są już niepotrzebne. Ale robię postępy :D Dowodem jest kilka a może i kilkanaście worków rzeczy (w tym ubrań, zeszytów, bibeletów), które powędrowały do kosza/do oddania/do sprzedania. Teraz czeka mnie druga tura - znów chcę pozbyć się kilku rzeczy (przede wszystkim chcę sprzedać książki). Nie słyszałam wcześniej o tym serwisie i zaraz sobie to sprawdzę. A gdzie Ty sprzedajesz swoje rzeczy? Polecisz coś?
OdpowiedzUsuńCo do przydasi, zawsze miałam problem z wyrzuceniem starych rzeczy, kończyło się zawsze tym, że leżały po szafach i nigdy nie były już użyte, dziś mąż mnie już trochę z tego wyleczył, ale i tak zawsze pozbywam się rzeczy z bólem serca ;)
OdpowiedzUsuńHah, mój chłopak też jest strasznym chomikiem. Próbuje walczyć z wszelkimi kablami, ale to jak walka z wiatrakami, bo oczywiście "przyda się" :)
OdpowiedzUsuńGłównie OLX, jakoś do allegro nie masz szczęścia :(
OdpowiedzUsuńPrzydasie - moje domowe zwierzatka! Zal sie z nimi rozstawac, ale to jedyne osobniki w moim domu, którym odwaze się poszukac innego własciciela, bo innych nie oddam za najwieksze pieniadze swiata haha :-)
OdpowiedzUsuńSą takie przydasie, których nawet nie warto się pozbywać :) Naprawdę. Ja kocham wszelkie papiernicze rzeczy, mam ich bardzo dużo, ale wiem też, że część zostawię mojej córeczce :)
OdpowiedzUsuńZ artykułami papierniczymi jest tak, że jeśli ktoś kocha diy to zawsze nada im drugie życie, więc tutaj też kwestia własnej kreatywności.
OdpowiedzUsuńJa nadaję, ale mówię o tych takich normalnych rzeczach do wykorzystania :)
OdpowiedzUsuńpewnie, czasem człowieka tak korci żeby coś takiego kupić ale ja jakoś staram się z tym walczyć.
OdpowiedzUsuń